Jak to wygląda w praktyce? Rodzi się maluszek, rodzice informują mnie o tym SMS-em i piszą, kiedy by chcieli mnie w szpitalu zobaczyć. Przy porodach naturalnych zwykle przyjeżdżam nawet w dzień narodzin, przy cesarkach w 2-gi lub 3-dzień życia maluszka. Spędzam z maleństwem około 30-minut na sali szpitalnej z mamą, czasem w towarzystwie taty, dziadków i wtedy wykorzystujemy to wykonując jakieś zdjęcie również z tatusiem lub dziadkami. To nie jest typowa sesja, to raczej rodzaj reportażu, rejestracji zastanej sytuacji więc nie ma tu jakiś dodatków specjalnych, czy tzw. stylizacji. Staram się wykonać kilka ładnych portrecików maleństwa, czasem mam ze sobą neutralny kocyk/owijkę, żeby nieco stonować "rozbiegane" wzory szpitalnych ubranek i kocyków :) ale nie zawsze jest to konieczne. Moja wizyta nie jest jakoś bardzo absorbująca i kłopotliwa, po prostu kilka chwil z obiektywem na sali szpitalnej. Jeśli mama nie ma ochoty występować na zdjęciach szanuję to i zajmuję się tylko dzieckiem. Wiadomo, że tego typu zdjęcia nie są idealnie wymuskane w detalach i bez wizażystki dla mamy, są bardzo intymne (często udaje się pokazać pierwsze przystawiania do piersi mamy) i w tym ich moc. Czasem rodzice pozwalają pokazać mi jakiś neutralny portrecik dziecka dlatego poniżej możecie zobaczyć przykłady zdjęć z moich wizyt :)
5-godzinny Pawełek :)

2-dniowa Paulinka :)

3-dniowy Maksiu :)

Brak komentarzy :
Prześlij komentarz